,,Jeżeli zamkniesz oczy i będziesz miał szczęście, może uda ci się zobaczyć zawieszoną w ciemności bezkształtną sadzawkę o prześlicznych nikłych barwach. Jeśli zaciśniesz mocniej powieki, sadzawka zacznie nabierać kształtu, a barwy staną się tak żywe, że gdyby zacisnąć powieki jeszcze tylko troszkę – zamieniłyby się w płomienie. I właśnie w ciągu tej króciutkiej chwileczki możesz dostrzec lagunę. To znaczy, tyle możesz dostrzec na stałym lądzie. Jest to tylko jedna niebiańska chwilka. Gdyby to były dwie chwilki, zobaczyłbyś przybrzeżne fale i usłyszałbyś śpiew syren.''
- James Barri
Kaleb Darling
Dziewiętnastoletnia pociecha Wendy i Piotrusia Pana, która wyglądem przypomina krzyżówkę olbrzyma z trollem. Duży nos, wielkie łapska, długie i krzywe nogi, w niczym niepodobne do ukochanych rodziców, czyli zupełne przeciwieństwo swojej ślicznej siostrzyczki. Jedyne co się zgadza to ruda czupryna na głowie, choć dość często zastanawiał się nad przefarbowaniem na blond. Jeżeli zaś chodzi o charakter, tutaj możemy się zgodzić, że jest podobny do swego ojca. Wieczne dziecko, które zawsze chodzi z szerokim uśmiechem na twarzy i wygląda jakby coś zbroiło. Klasowy błazen, pan przytulanka, niefrasobliwy typ, czyli mówiąc krótko - pocieszne stworzenie. Niestety, niezmiernie leniwe, toteż nic dziwnego, że śpi do południa kiedy może, a kiedy nie śpi to gra na konsoli. Do nauki nie siądzie ci nigdy, zawsze liczy na pomoc innych i ściągi. Jak to powiadają, głupi ma zawsze szczęście, więc nic dziwnego, że oceny ma jako takie i jakoś zdaje z klasy do klasy, z czego jest niezmiernie dumny. Lubi wkurwiać innych swym optymizmem i gadulstwem, szczególnie tych najbardziej zatwardziałych ponuraków. Ot, sprawia mu szczęście dręczenie innych, choć przecież nie robi nic złego. Urodzony aktorzyna ze spalonego teatru, który uczęszcza na koło teatralne dla śmiechu i grama rozrywki. Mięczak jakich mało, od bójek trzyma się z daleka. Żadne też z niego macho, niektórzy mówią, że gej, ale w tym akurat nie ma nawet ziarna prawdy. Są po prostu zazdrośni, że to do niego lecą dziewczyny, aby się wypłakać, bo przecież on zawsze pocieszy i przytuli, da nawet lizaka na pocieszenie.
Caleb Landy Jones i Daughter.

[No witam, witam serdecznie! Jakiś teatralny wąteczek może, hm?]
OdpowiedzUsuńNila
[ no to fenszu daj mi konkretny pomysł na wątek :D]
OdpowiedzUsuńLisałke
[ dobra Fenszu, zacznę, dzisiaj chcesz, czy już jutro?]
OdpowiedzUsuńRing-ding-ding-ding-dingeringeding!
[Jestem jak najbardziej za! Kaleb może ją powkurwiać swoim optymizmem i gadulstwem, Nila stara się bardzo nie wybuchać, bo jak Hades wybuchł to aż mu ktoś włosy zgasił. Proponuję na początek coś głupiego - kąpiel morsową, splątanie się sznurkiem, wybuch w sali chemicznej bądź toalecie, ucieczka przed policją tylko dlatego, że któreś krzyknęło "wiejemy!", albo coś w ten deseń]
OdpowiedzUsuńNila
Czy może być coś gorszego niż zatęchła sala wypełniona naiwnymi stworzonkami, które sądzą, że szkolny teatr to coś poważnego, a nie tylko głupiutka zabawa? Czy może być coś gorszego od piszczących z podekscytowania księżniczek od siedmiu boleści i prężących swe wątłe muskuliki chłopców, którzy chcą im zaimponować? Czy może być coś gorszego od tego, że w samym centrum tego piekła znalazła się najmniej cierpliwa wobec drugiej istoty osoba? Czy odpowiedź nie nasuwa się sama? No właśnie.
OdpowiedzUsuńCalliope, bądź Kaya jak niekiedy wolała być nazywana, gdy coś wpadło jej do główki za każdym razem z trudem powstrzymywała się by nie rzucić się na kogoś z pięściami, gdy przepełniona irytacją i frustracją opuszczała salę prób, na której niestety musiała się pojawić. Przeklęta dobra wróżka egzystująca w tej szkole w roli dyrektora, wiedziała jak ukarać osobę, która pałała najmniejszym z możliwych entuzjazmów względem sztuki i która miała ochotę upiększyć nieco te królewskie buźki, za każdym razem gdy te słodkie usteczka wykrzywiał jakże czarujący uśmiech, a rzęsami omal nie powodowały wichury. Może to rodzinna przypadłość, że jeżyła się niczym dziki kot, za każdym razem gdy jakaś blondyneczka czmychnęła obok niej, kręcąc swymi zbyt obfitymi biodrami skrywanymi pod kusymi spódniczkami, a może to czysta dobroć serca i chęć wytępienia tych wszystkich szkodników, by żyło się lepiej. Sama nie była do końca pewna, lecz wolała wierzyć w tę drugą, znacznie przyjemniejszą dla ucha wersję gdyby ktokolwiek odważył się zapytać. Przychodziła więc zawsze punktualnie i zawsze siadała na krześle oddalonym znacznie od kółeczka pełnego entuzjazmu i zazwyczaj pozwalała sobie na ucieczkę w literacki świat, który wydawał się znacznie ciekawszy od tego, w którym obecnie przyszło jej żyć. Nikomu nie zawadzała, nikomu nie przeszkadzała w tej próbie wytrwania do końca tych spotkań i jedynie od czasu do czasu mruczała coś pod nosem udając, że bierze udział w tej całej, dziecinnej zabawie. Za każdym razem protestuje zawzięcie, gdy ktoś proponował obsadzić ją w jakieś jakże pasjonującej roli, która zapewne porwie tłumy i sprawi, że będzie o krok od zdobycia wymarzonego Oscara, który będzie służył za podstawkę do papieru toaletowego i tak oto nastanie pełnia jej szczęścia.
Dziś znowu zaszczyciła ich wszystkich swoją obecnością i znowu zajęła swoje miejsce, wyciągając nogi przed siebie i wyciągając z torby jedną z książek, które ostatnimi czasy wzbudziły w niej niewątpliwą fasynację. Starła się jednocześnie słuchać tego co mówią, choć mówiąc szczerze ciężko było jej przetrwać tę bezsensowną paplaninę, lecz musiała być przygotowana na to, że znowu może paść jej imię przy jakiejś jakże bezsensownie ważnej rólce, bez której nie dadzą sobie rady. Przewrca właśnie stronę lektury, gdy spokojny, monotonny głos nauczycielki oznajmia odtwórcę głównej roli, a salę wypełnia okrzyk dziecięcej wręcz radości. Unosi wzrok znad książki by umieścić go na postaci tego jakże irytującego Darling`a, który już dziś mógł się poszczycić zaszczytnym pierwszym miejscem na liście osób, które w przyszłości z chęcią zabije. Nie może powstrzymać się od parsknięcia śmiechem, może nieco zbyt głośno, nieco za bardzo na pokaz, co sprawia, że wzrok wszystkich tu zebranych kieruje się na nią.
- A Julię zagra Calliope Ficent. - i to wystarczy by przestała się histerycznie wręcz śmiać i posłała mordercze spojrzenie w kierunku nauczycielki, która zdaje sobie nic z tego nie robić.
- Po pierwsze Romeo nie powinien być rudy, Szekspir się w grobie przewraca, po drugie bycie Julią wiąże się z tym, że będę musiała odegrać ckliwą scenkę pocałunku z nim.- z pełnym obrzydzeniem wymalowanym na twarzy wskazuje na wciąż szczerzącego się chłopaka.- Wolałabym zlizać gumę z podeszwy własnego buta i błagam niech mu ktoś załatwi papierową torbę, bo ma wyraz twarzy pedofila na placu zabaw pełnym ośmiolatek. wraz z tymi słowami powraca do książki mając nadzieje, że w jasny sposób przekazała swoje stanowisko w tej sprawie i nikt nie ma zamiaru z nim dyskutować
Gdy tak gapiła się idiotycznie przez szybę dostrzegała ogromną przepaść między tym, co dzieje się w szkole, a tym, jakie życie toczy się na zewnątrz. Mówiono jej, że tutaj przystosuje się do innego świata, że tatuś zajmie się zdobywaniem władzy, a później ona, wyszumiwszy się jako nastolata, wróci na gotowe i będzie paniąna włościach. Fantastyczna wizja, nie powiem, że nie, aczkolwiek znana wszystkim była historia, że jeden zły człek (bądź bóg, jak kto woli) nie da sobie rady z całą bandą obrzydliwie radosnych i szlachetnych istot. Dobro wygrywa, w większości przypadków, ale czyż Nila nie pragnęła dobra? Oczywiście, że tak. Pragnęła dobra, tyle że swojego, a to już było, nie wiedzieć czemu, źle widziane w społeczeństwie.
OdpowiedzUsuńW każdym razie nie czuła się ani trochę bardziej przystosowana do życia w nowym świecie. Mało tego, czuła się jakby żyła w klatce pełnej dziwaków. Tych przestadnie dobrych i tych przesadnie złych, którym w dupach poprzewracało się od indoktrynacji rodzicielskiej. Nila plasowała się gdzieś po środku, no, może trochę bardziej w kierunku tych złych, w końcu nazwisko i firma Hades Sp. z o.o. zobowiązują.
To wszystko, bez jej inwencji twórczej, wydawało jej się szalenie nudne. Dlatego właśnie, znalazła sobie całkowicie nieszkodliwego dla niej samej, na swój sposób uroczego chłopaczka, który to mając w sobie za dużo z dziecka, bardzo chętnie brał udział we wszelakich błazeństwach jakich można się było dopuścić.
Odkleiła się więc od szyby, w poszukiwaniu wzrokiem rudej czupryny. Brwi miała lekko zmarszczone, leniwie opierała się tyłkiem o parapet i zagryzała co chwilę wargi. W końcu założyła sobie ręce na klatce piersiowej i krzyknęła przez pół korytarza.
-Kaleb, jesteś tu?
Oczywiście spodziewała się równie głośnej odpowiedzi na kształy "Nie, nie ma mnie!", albo coś równie paradoksalnego, ale to akurat było jej na rękę. Uniosła lekko kąciki ust, widząc jak na horyzoncie jawi się rudy pokudłacony czerep.
Nila
[Wiem, ona jest piękna, dla niej mogłabym zmienić orientacje *o* Tez się witam i o wątek pytam. ;>]
OdpowiedzUsuń/Livia
[ A Twoja postać jest synem Piotrusia *.* Jedna z moich ulubionych bajek. Pomysł... Może niech się kolegują, no i jedno wpadnie do drugiego z jakimś problemem? Albo załóżmy, że Kaleb jest lepszy od Nukki z matmy, a że ona nic z niej nie umie, to może go poprosić o pomoc. Wybacz, nic lepszego nie mam :c]
OdpowiedzUsuńNukka